wtorek, 31 sierpnia 2010

Sprawozdanie z pobytu we Francji


Już ponad miesiąc minął od powrotu z Noget, a dalej żyję wspomnieniami z chwil tam spędzonych. Trzy tygodnie w partnerskim mieście Kraśnika zaowocoało mnóstwem doświadczeń, poznaniem nowych ludzi z różnych zakątków świata, ciekawym spędzeniem wakacji i nowymi znajomymi na portalach społecznościowych ;)

Oczekując na swój samolot na Warszawskim Lotnisku Okęcie miałem mieszane uczucia. Tak na prawdę nie wiedziałem czego się spodziewac. Mimo wszystko, wsiedliśmy razem z Przemkiem do samolotu lecącego do francuskiego Beauvais. Bynajmniej nie był to krok w złą stronę. Już po wylądowaniu spotkaliśmy się z Valerie z tamtejszego urzędu miasta oraz Panią Gienię z ośrodka współpracy polsko-francuskiej. One zawiozły nas do miejsca docelowego. Do grupy dołączyliśmy ostatni.

Całe przedsięwzięcie organizowane było przez organizacje Concordia, CAEL oraz przez miasto Noget. Projekt zakładał zebranie młodych ludzi z różnych stron świata w jedno miejsce, gdzie mieliby wykonywac wybraną pracę. I tak zebrano 20 osób (w tym 4 opiekunów), 2 osoby z Polski, 2 z Palestyny, 7 z Qubecku w Kanadzie, jedna z Pakistanu, oraz 8 z Francji (ale m. in. pochodzenia Algierskiego, Hiszpańskiego czy z Konga). Za zadanie mieliśmy odnowic alejkę prowadzącą od centrum miasta do cmentarza. Praca polegała na wymienieniu starego, zniszczonego płotu na nowy, pomalowanie murku, położeniu nowego gruntu i trawy itp. Nie zawsze było łatwo, ale jako zgrana grupa daliśmy radę i zakończyliśmy na czas. Jednak praca była tylko pretekstem. Główną ideą projektu było spotkanie różnych kultur, ras, państw i historii. Nie było też tak, że ciągle pracowaliśmy. Niemal codziennie były organizowane jakieś ciekawe zajęcia. Dla przykładu kręgle, gokardy, wizyta w parku linowym czy nad morzem, wyjazdy do Paryża, oraz innych pięknych miast Francji. Wszystko to zaskutkowało niesamowitym zżyciem się całej naszej grupy. Żal nam było się rozstawac, jednak dzięki Internetowi możemy byc nadal w kontakcie.

Mam nadzieję, że nie jest to koniec takich obozów. Myślę, że w przyszłycm roku kolejni szcześliwcy zawitają do naszych przyjaciół z Noget. Albo kto wie... Może to oni przyjadą do naszego miasta na podbny projekt...

Na zdjęciu:

Od dołu z lewej: Jehad z Betlejem, Palestyna; Yann (ten w poziomie) Francja; Sylva, Francja; Shierjeel, Pakiestan; Sarah, Qubeck; Amelie, Qubeck, Antoine, Francja; Bastien, Qubeck; Nicolas, Qubeck

Górny rząd od lewej: Kevin, Francja; Vincent (jeden z naszych opiekunów) Francja; Charlotte, Qubeck; Amel, Francja, Artur, Polska; Sandrine, Qubeck; Przemek, Polska; Ribal, Betlejem, Palestyna

Na zdjęciu nie ma trzech opiekónów: Paul, Qubeck; Erika, Oumar z Francji


Muzyka na dziś... Bon Iver ---> Flume. Ta piosenka Kanadyjskiego barda nie wątpliwie przypomina mi tamte chwile...

piątek, 12 marca 2010

Miło by było...

Po pierwsze przepraszam, że tak dawno nie ruszałem bloga. Zakurzył się troszkę przez te prawie trzy miesiące. Ale to wszystko przez ten brak czasu. Brak czasu i lenistwo. Zresztą, nic ciekawego się nie działo, więc brakowało też "natchnienia". Przejdźmy jednak do rzeczy.
Co dzień rano jeżdżę do szkoły busem (bądź autobusem jak kto woli). Lubię się wyspać , dlatego naprawdę rzadko chodzę na piechotę. Stojąc na przystanku, gdy oglądam ślady pozostawione przez poprzednią noc, jednocześnie dziwiąc się, że przystanek po tylu przejściach nadal cały stoi, czekam. Słuchając muzykę, która pomaga mi zebrac chęci i siły do przeżycia kolejnego dnia, często myślę sobie "miło by było, gdyby bus teraz przyjechał". O dziwo, w jakichś 70% pojazd się zjawia :D. Wsiadając ucieszony rozmyślam dalej, że "miło by było" gdyby takie sformułowanie działało w każdej dziedzinie naszego życia. Wyobraźcie sobie! "Miło by było, gdyby ktoś dałby mi gitarę Gibsona (nie ważne jaką, wszystkie są zawaliste ;p) i BACH!! Przychodzisz do domu i masz. "Miło by było gdybym z ostatniego sprawdzianu dostał 5." BACH!! I piąteczka lśni w dzienniku. "Miło by było gdyby ta dziewczyna/ten chłopak zainteresował się mną." BACH!! I wiadomo... Więc dlaczego nie może tak być? Dlaczego nasze życie jest takie trudne? Dlaczego nasze najważniejsze, najskrytsze marzenia tak rzadko się spełniają?
Wróćmy do ostatniego "miło by było". A co jak to samo marzenie ma więcej niż jedna osoba, co się dość często wyklucza? Chłopak1 zakochał się w dziewczynie, tak samo zakochał się też chłopak2. Obaj błagają Boga, żeby tylko dziewczyna odwzajemniła im miłość. Co ma zrobić Bóg? Rozdzielić dziewczynę na pół? A co jeśli dziewczyna ani myśli o chłopakach 1 i 2, bo po za chłopakiem3 nie widzi świata? Wtedy w i tak już skomplikowanym równaniu robi się nam taka kaszana, że nijak go nie rozwiążesz, choćbyś nie wiem jakim matematykiem był. Nigdy nie wiemy jak potoczą się nasze losy, a wolna wola jaką otrzymaliśmy tylko komplikuje sprawę. Więc co zrobić z naszymi marzeniami? Najlepiej podzielić je na te, których spełnienie zależy tylko i wyłącznie od nas i takie na które nie mamy żadnego wpływu. Te pierwsze spełniać, pracować. Piątkę z fizyki zdobyć się da, wystarczy chcieć (5!). A te drugie, no cóż... Powinniśmy czekać na przebieg wydarzeń, nie zabijać się bez potrzeby. A gdy tylko nadarzy się jakaś okazja, szczelina w betonowej ścianie przeszkód naszego życia, wykorzystać ją najlepiej jak potrafimy. Nie uda się? Czekaj i szukaj dalej. Dlatego zamiast tak filozofować warto się zastanowić, jaką lekcję mam pierwszą? Miło by było gdyby to nie była fizyka...


Muzyka na dziś ----> Alicia Keys - Empire State of Mind [partII] (bo ta piosenka inspiruje...)