piątek, 12 marca 2010

Miło by było...

Po pierwsze przepraszam, że tak dawno nie ruszałem bloga. Zakurzył się troszkę przez te prawie trzy miesiące. Ale to wszystko przez ten brak czasu. Brak czasu i lenistwo. Zresztą, nic ciekawego się nie działo, więc brakowało też "natchnienia". Przejdźmy jednak do rzeczy.
Co dzień rano jeżdżę do szkoły busem (bądź autobusem jak kto woli). Lubię się wyspać , dlatego naprawdę rzadko chodzę na piechotę. Stojąc na przystanku, gdy oglądam ślady pozostawione przez poprzednią noc, jednocześnie dziwiąc się, że przystanek po tylu przejściach nadal cały stoi, czekam. Słuchając muzykę, która pomaga mi zebrac chęci i siły do przeżycia kolejnego dnia, często myślę sobie "miło by było, gdyby bus teraz przyjechał". O dziwo, w jakichś 70% pojazd się zjawia :D. Wsiadając ucieszony rozmyślam dalej, że "miło by było" gdyby takie sformułowanie działało w każdej dziedzinie naszego życia. Wyobraźcie sobie! "Miło by było, gdyby ktoś dałby mi gitarę Gibsona (nie ważne jaką, wszystkie są zawaliste ;p) i BACH!! Przychodzisz do domu i masz. "Miło by było gdybym z ostatniego sprawdzianu dostał 5." BACH!! I piąteczka lśni w dzienniku. "Miło by było gdyby ta dziewczyna/ten chłopak zainteresował się mną." BACH!! I wiadomo... Więc dlaczego nie może tak być? Dlaczego nasze życie jest takie trudne? Dlaczego nasze najważniejsze, najskrytsze marzenia tak rzadko się spełniają?
Wróćmy do ostatniego "miło by było". A co jak to samo marzenie ma więcej niż jedna osoba, co się dość często wyklucza? Chłopak1 zakochał się w dziewczynie, tak samo zakochał się też chłopak2. Obaj błagają Boga, żeby tylko dziewczyna odwzajemniła im miłość. Co ma zrobić Bóg? Rozdzielić dziewczynę na pół? A co jeśli dziewczyna ani myśli o chłopakach 1 i 2, bo po za chłopakiem3 nie widzi świata? Wtedy w i tak już skomplikowanym równaniu robi się nam taka kaszana, że nijak go nie rozwiążesz, choćbyś nie wiem jakim matematykiem był. Nigdy nie wiemy jak potoczą się nasze losy, a wolna wola jaką otrzymaliśmy tylko komplikuje sprawę. Więc co zrobić z naszymi marzeniami? Najlepiej podzielić je na te, których spełnienie zależy tylko i wyłącznie od nas i takie na które nie mamy żadnego wpływu. Te pierwsze spełniać, pracować. Piątkę z fizyki zdobyć się da, wystarczy chcieć (5!). A te drugie, no cóż... Powinniśmy czekać na przebieg wydarzeń, nie zabijać się bez potrzeby. A gdy tylko nadarzy się jakaś okazja, szczelina w betonowej ścianie przeszkód naszego życia, wykorzystać ją najlepiej jak potrafimy. Nie uda się? Czekaj i szukaj dalej. Dlatego zamiast tak filozofować warto się zastanowić, jaką lekcję mam pierwszą? Miło by było gdyby to nie była fizyka...


Muzyka na dziś ----> Alicia Keys - Empire State of Mind [partII] (bo ta piosenka inspiruje...)