Gdy skończył się burzliwy dla nas XX wiek i odzyskaliśmy tak naprawdę naszą ojczyznę, rozpoczęliśmy „podboje” innych pięknych miejsc. Podróże stały się codziennością. Stają się coraz tańsze, my zarabiamy coraz więcej, więc wybieramy cele coraz dalsze. Widząc postęp dzisiejszej techniki możemy zacząc się zastanawiac co będzie za 50 lat? Czy będę miał swój ogródek na marsie? Czy na księżyc będę się wybierał co rok na wakacje? A może będę posiadał swoją własną planetę?
Dając wodze wyobraźni, możemy się przenieśc te pół wieku do przodu, a nawet dalej. Może się to nam wydawac niedorzeczne, bo nigdy nie wiemy co człowieka spotka w przyszłości. Ale przecież pomarzyc zawsze można... Moja planeta nazywac się będzie „TTT336”, bo ludzie będą mało kreatywni i nie będą w stanie nazywac nowych planet normalnie. Ja sam nazwę ją Kraśnikiem, sentymentalnie. Co z Ziemią? Ocieplenie klimatu albo epoka lodowcowa (bo to nigdy nie wiadomo) wygonią z niej zwykłych ludzi. Pozostaną tam tylko szaleni amerykańscy naukowcy (oni naprawdę istnieją!) i jeszcze bardziej szaleni survivalowcy. Mieszkańców na mojej planecie nie będzie wielu, za to będą uprzejmi i przyjaźnie nastawieni. To przez podział ludzkości w latach piędziesiątych. Przywódcy państw (największych, jak zawsze) zaczną się bawic w Boga i podzielą ją na dwie strefy. Do galaktyki wschodniej wyślą tych gorszych, a do zachodniej tych lepszych. Nie wiem dlaczego w tę stronę, a nie odwrotnie bo ta wschodnia wcale nie jest gorsza od zachodniej. Pewnie przez stare zwyczaje. Podział będzie trochę niesprawiedliwy, bo wielu uczciwych ludzi zostanie wysłanych do tych złych, a wszyscy politycy i bogacze do tych dobrych. A nie wszyscy na to zasłużyli. Na moje szczęście będzie istniał także podział wewnątrzgalaktyczny, tj. politycy podzielą też planety na te lepsze i gorsze. Ja załapię się do tych średnich, gdzie nie ma bogactwa i nie ma biedy. Raj. Dlatego rzadko będę się z niego ruszał. Inną przyczyną będzię mój wiek tj. jakieś 76 lat. Osiągnę połowę swojego życia i nie będę chciał się nigdzie ruszac. Po przebytych podróżach i podbojach w latach 50` i 60` nie będzie mi się po prostu chciało. A przebędę dużo gwiezdnych autostrad. Od roku 2043 kiedy to mój kolega wynajdzie napęd o prędkości światła, po znajomości wypróbuję go. Jako pierwszy wraz z całą 20 osobową załogą wyruszymy w nieograniczoną przestrzen kosmiczną. To będą na pewno Polacy.
Znając jednak życie, inne czołowe państwa przywłaszczą sobie ten wyczyn i nagrają go w studiu. Skopiują napęd i kilka lat później polecą tak samo jak my wcześniej. Skolonizują inne planety sami i walczyc będą z mieszkańcami tych planet. Potem wyślą tam ludzkośc, a prawdziwi pionierzy oddalą się w cień, jak zawsze.
Jest to oczywiście wolny wywód mojej wyobraźni. Bo każdy może ułożyc swoją historię tak, jak każdy słucha innej muzyki i inną herbatę woli. Ale jeśli każdą historię złączymy w jedną całośc ukaże nam się świat przyszłości. Świat którego cząstkę na pewno w przyszłości zobaczymy. Dlatego tworzymy i twórzmy dalej. Bo czy nie w tworzeniu powstanie jutro?
Muzyka na dziś ----> Billy Talent - Fallen leaves (za świetne riffy i niesamowitą energię jaką daje ta piosenka)
Czyżby esej na j. polski? :P
OdpowiedzUsuń~Bogusia
wow ;p
OdpowiedzUsuń